Italo disco z nutą marsza pogrzebowego

Nie wiem czy wspominałam: strasznie kocham swoją pracę, głównie dlatego, że mogę z niej uciec kiedy z tej miłości mam już ochotę wstrzeliwać sobie zszywki do papieru w czoło. Więc dziś uciekłam i oczywiście pojechałam do rezerwatu Za Rogiem, co pewnie jesteście ciekawi co tam słychać, bo dawno o nim nie było. No więc Za... Czytaj dalej →

Słyszałam jak oddychasz

Jestem chomikiem, który upycha po kątach w głowie okruchy odchodzącego lata. Siedzę w wysokiej trawie i łapię złote promienie wieczornego słońca. Zapamiętuję szum liści na wietrze i chrupot żwiru pod butami na ścieżce wiodącej na rozgrzane wzgórza. Jestem chomikiem, zbieram okruchy, zbuduję z nich pachnącą lawendą twierdzę w kolorze soku z malin; zamknę się w... Czytaj dalej →

Dom

Zawsze przed wyjazdem wychodzę do ogrodu popatrzeć na swój dom. Zazwyczaj wściekam się na wszystkie niedoskonałości, na wieczny bałagan, że zimno, że uszczelka pękła, że wyciekło z rury, że nieustannie coś, i że wezmę cię i sprzedam wpizdu, niech się ktoś inny męczy. Z wyjątkiem chwil przed wyjazdem, kiedy wychodzę do ogrodu i patrzę na... Czytaj dalej →

Zamkąć oczy

Z wyjazdów przywożę głównie kamienie z plaż i wulkanów, i bransoletki ze sznurków. I obrazy. Widoki, które tatuują się pod powiekami, i jak wrócisz do rzeczywistości, to czasem tylko wystarczy zamykać oczy, żeby sobie popatrzeć.    

Gąsienica

Po czym poznać, że ktoś jest prawdziwą kobietą outdooru? Otóż po tym, że idziesz do Lidla, otwierasz portmonetkę, a tam gąsienica. (Która potem decyduje się udać na rekonesans po ladzie kasy, sprawiając, że pani kasowa tak śmisznie piszczy i wyskakuje zza kasy zupełnie jakby zobaczyła co najmniej tyranozaura rexa rozszarpującego na kawałki owieczkę i jeszcze... Czytaj dalej →

Dziwochy w Portugalii

Jeśli zaś chodzi o coroczny city break z babeczkami, to był to tradycyjnie wyjazd nastawiony na kulturę oraz edukację, i tak na przykład dowiedziałyśmy się, że jeśli złamany corkociąg utkwi w corku, to nie jest to jeszcze sytuacja beznadziejna, jakby się mogło wydawać. Można bowiem oto corek wydłubać pazurem przy pomocy świętej cierpliwości oraz gamy... Czytaj dalej →

Przed tobą ekscytująca podróż

Hotel ze śladami dawnej świetności znajduje się na końcu drogi, w małej wiosce przykrytej płaszczem drzew bananowych. Wielkie okna wychodzą na Atlantyk; mężczyzna w białym ma zachody słońca tylko dla siebie. Jedyne dźwięki jakie słyszy w nocy to szum oceanu i cykady. Niebo ugina się od gwiazd. Podziwia niekończące się konstelacje leżąc na plecach na... Czytaj dalej →

Alice

Alice jest fantastyczna. Nazywam ją Alice z dwóch powodów. Po pierwsze kojarzy mi się z kimś, kto wpadł niechcący do króliczej norki i tak leci, leci, całe życie, tak długo, że w międzyczasie przysnął i właściwie już nie bardzo wie co się wokół niego dzieje. Po drugie przypomina mi Alice z Vicar of Dibly, jak... Czytaj dalej →

Koń

Wczoraj poszłam na spacer wieczorny na łąki z końmi i znalazłam przy płocie kamiennym reklamówkę z jabłkami, co się dobrze złożyło, bo zawsze chciałam tym koniom te jabłka i nigdy nie pamiętałam żeby kupić. Pożyczyłam więc sprytnie jedno zielone jabłko z reklamówki i poszłam szukać swojego ulubionego konia, który wygląda jak wzorek z czekolady na... Czytaj dalej →

Owoc

W co wierzyć, jak już nie w miłość? Lata świetlne minęły odkąd odgarniał niesforny kosmyk włosów z czyjejś twarzy, a rysy mu łagodniały; w sumie to nie pamięta już jak to było, i czy w ogóle. Dziś wierzy po trochu, że może kiedyś jeszcze będzie jakiś uczciwy polityk, że wszechświat się nieustannie rozszerza i jednocześnie... Czytaj dalej →

Krewni i znajomi Pająka

Na wannie siedzi pająk. Przez dwie minuty siłujemy się wzrokiem na autorytety, po czym pająk wzdycha, wyciąga walizkę spod mydelniczki i mówi: no dobra, bo już późno, ciężki dzień miałem, miejmy to już za sobą, wywal mnie za okno po raz szósty z poczuciem satysfakcji oraz wyższości intelektualnej właściwemu twojemu gatunkowi, and I'll see you... Czytaj dalej →

Jajo

Katastrofa 1 Dwa słowa o egg bup. Czyli zasadniczo jajko na miękko w bule, takie sympatyczne brytyjskie dziwactwo śniadaniowe, i teraz rozumiesz, jak mówię 'na miękko', to nie są to żarty zupełnie w ogóle. Jak już uporasz się ze skutkami katastrofy wynikłej z nadgryzienia jednej strony bułki, czyli przejrzysz na zalane wzburzonym żółtkiem oczy, i... Czytaj dalej →

Jak Bóg da

Zapukała mi wczoraj do drzwi przesympatyczna starsza pani i zaprosiła mnie na zlot Świadków Jehowy, na którym znajdę odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i ja się strasznie ucieszyłam i powiedziałam pani, że na pewno się wybiorę, bo mam wiele pytań co z nimi jestem sama, zagubiona jak dziecko we mgle, np. czy w Lidlu sprzedają... Czytaj dalej →

Niunia

Co jakiś czas jedna niunia na zakładzie zadaje mi pytanie no po co ja tak po tych wertepach i krzaczorach bladym świtem, w dodatku SAMA. Ona to by bez Misiaczka w żadnym wypadku i w ogóle, co mi to daje, bo ona po prostu nie widzi żadnej atrakcji w tym działaniu. I za każdym razem... Czytaj dalej →

Temu panu nad morzem o szóstej rano

Czasem coś się zdarzy, uśmiech, krótka rozmowa, zwyczajna propozycja. Podzielę się z panią kawą, skoro pani nie ma. Ale przecież. Nie mogę. Muszę. Muszę jechać. Dwie minuty z panem rozmawiałam i już zdążyliśmy wybudować dom Z Widokiem Na Morze i Kominkiem. Zaadoptowaliśmy kulawego osiołka i dwie stare kury. Muszę jechać, zdecydowanie, przecież, poważni, dorośli, odpowiedzialni,... Czytaj dalej →

Przecież nic się. Nie stało.

Jest łagodny ciepły wieczór, tuż za schodkami cichej restauracji zaczyna się nieskończona tafla Atlantyku, rozświetlona w tej chwili spektakularnym zachodem słońca. Siedzi przy stoliku obok, cały na biało, jasnowłosy, po czterdziestce; bawi się kieliszkiem czerwonego wina. Przypomina mi mężczyzn z książek Lawrence'a, biała Ameryka lat 50, a może Bogart w małym barze z pianinem w... Czytaj dalej →

Kiedyś

Lubię myśleć, że kiedyś, kiedy już mnie nie będzie, coś z dźwięku i ciężaru moich kroków zachowa się w chrzęście żwiru na ulubionych ścieżkach. I że ktoś kiedyś usiądzie na mojej ulubionej ławce i będzie mu się wydawało, że nie jest sam. Będzie się rozglądać dookoła, wypatrując, ale jedyne co być może zauważy, to znikający... Czytaj dalej →

Namiotujemy

Ciepło i ciemno w śpiworku. Krople deszczu bębnią usypiająco o namiot. Jest dobrze. W głowie obrazy gór, kamiennych kotydży i bezkresnych dzikich plaż północy, w sercu przestrzeń, słońce i wiatr. I tylko jedna myśl złowieszcza przebija się przez ten cały kokon szczęścia, ja pierdziele żeby tylko mi się siku nie zachciało *** Ten moment, kiedy... Czytaj dalej →

Szkoła

*** No to poszłam do szkoły. Nie mam pojęcia o czym mówi pan wykładowiec, ale zlokalizowałam maszynę do kawy i kible, jakoś to będzie. *** Właśnie odstawiłam prezentację interaktywną w szkole, i to było bardzo fajne, bo slajdy szły sobie jak chciały, tak średnio co druga, a ja obok nich szłam do przodu w stanie... Czytaj dalej →

Kotydż

Dziś rano obudziłam się radośnie zakiziana, śniło mi się bowiem, że oto oglądałam sobie kamienny kotydż na sprzedaż, i miał dębowe podłogi, i kominki, i takie wielkie okna, przez które do środka wpadało złote światło, a najlepsze było to, że byłam dziana i powiedziałam, że mój ci on, ten kotydż z tymi oknami i z... Czytaj dalej →

Opowiedziałabym

Opowiedziałabym ci, jak gwiżdże lodowaty zimowy wiatr na takim pustkowiu, dlaczego lubię przesuwać palcami po chropowatej korze drzew, co się stało z wrzosami, które płożyły się tu dywanami jeszcze dwa miesiące temu. Jak zmarznąć bez żalu i odtajać z parującym kubkiem kawy, a w sercu zrobić sobie ciszę. Opowiedziałabym, ale trochę szkoda zamykać to w... Czytaj dalej →

Echo

Chodź, nic się nie martw, że błoto, poprowadzę cię. Ty patrz w niebo, i do przodu, bo jak będziesz patrzeć w błoto, to przegapisz pierwsze kwiaty. A jak będzie wiało to przysiądziemy przy murze, będziemy obserwować jak wiatr przygina innych do ziemi; może ci zaśpiewam, a może to tylko echo będzie    

Włóczęga w samotności

Włóczęga w samotności w ładnych okolicznościach przyrody - jak wyjaśnić, co w niej pociąga bez spłaszczania przekazu? Nie wiem. Pięć dni w tygodniu żyję w ludzkim hałasie. Szóstego dnia rano idę w ciszę. W zapach mokrego lasu, pierwsze promienie słońca łaskoczące w policzek poprzez gałęzie drzew. Chodzenie samemu wyzwala. Z konieczności rozmów, z konieczności wyglądania... Czytaj dalej →

Herbatniczek

Obudziłam się, a obok mnie leżało ciasteczko z napisem 'zjedz mnie', to zjadłam, co bym miała nie zjeść ciasteczka, i nagle urosłam i jestem teraz duża i muszę iść do pracy. Jakbym znalazła tę piekarnię to bym im wszystkie szyby powybijała, dzię dobry. *** Są w życiu ważne sprawy, których wartości nie wyrazi żaden pieniądz,... Czytaj dalej →

Deszcz

Deszcz, zwłaszcza ten ponury, zimny i padający dosłownie z każdego kierunku, jest tak częsty w tej krainie, że musiałam się nauczyć z nim żyć. Kiedyś wymyśliłam nawet, że pogoda jest tak naprawdę jedynie stanem umysłu, więc spoko, jesteśmy w stanie się przekonać, że tak naprawdę jest po prostu za-je-biś-cie i nie będzie deszcz pluł nam... Czytaj dalej →

Karaoke

Wczoraj w okolicach 22.30 po raz pierwszy udzieliłam się w barze karaoke. Z duma informuję, że poszło znakomicie - bez żadnych przygotowań, zaledwie po dwóch drinkach i jedynie z niewielkim wsparciem chórku współpracowników udało mi się wykonać najgorsza wersję ''Jolene' w historii barów karaoke. Duma i wzruszenie. *** Uczciwy znalazca mojego głosu proszony jest o... Czytaj dalej →

Za Rogiem

Poszłam sprawdzić, czy mnie nie ma w rezerwacie Za Rogiem, i teraz wyobraź sobie, byłam..! Życie jest jednak pełne uroczych niespodzianek. *** Poszłam na krótki odświeżający spacer do rezerwatu Za Rogiem, gdzie naliczylam 16 Rudych, trzech Sikor i dwie puszki po piwie Tyskie. *** Idź o siódmej rano do lasu. Zapach porannego leśnego powietrza to... Czytaj dalej →

Późnoletnie wieczory

Wieczory Za Rogiem mają ostatnio smak dojrzałych jeżyn przyciśniętych językiem do podniebienia; słodycz ich soku zawraca w głowie i upaja, chociaż jest zaledwie obietnicą przemiany w wino. *** Wieczorne słońce wydłuża cienie drzew; jeszcze jest ciepło, ale już z nutą jesieni w powietrzu. Wysokie trawy szumią falując na wietrze. Ktoś idzie żwirową ścieżką w twoim... Czytaj dalej →

Nad rzeczką

Nad rzeczką opodal krzaczka siedzi sobie dziewczyna w żółtym płaszczu i przygląda się rwącemu nurtowi. O czym myśli, a może nie myśli, a może jednak, może tworzy w głowie historię o dziewczynie w żółtym płaszczu, która siedzi nad rzeczką, opodal krzaczka, i wymyśla historię o dziewczynie...  która to historia będzie najlepszą historią, jaką w życiu... Czytaj dalej →

Jak gupek

W zapachu skoszonej trawy i letnim słońcu odnajduje kalejdoskop twarzy i zdarzeń, co mogły być, ale nie były, albo były, ale kiedyś dawno i w zasadzie nieprawda, i to ją wypełnia nostalgią. Jednocześnie w tym samym zapachu odczytuje porcelanowy dzbanek polnych kwiatów, z których uplecie sobie kiedyś wianek i poleci przez łąki, przeskoczy kamienne płoty,... Czytaj dalej →

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑