Późnoletnie wieczory

Wieczory Za Rogiem mają ostatnio smak dojrzałych jeżyn przyciśniętych językiem do podniebienia; słodycz ich soku zawraca w głowie i upaja, chociaż jest zaledwie obietnicą przemiany w wino.

***

Wieczorne słońce wydłuża cienie drzew; jeszcze jest ciepło, ale już z nutą jesieni w powietrzu. Wysokie trawy szumią falując na wietrze. Ktoś idzie żwirową ścieżką w twoim kierunku, a raczej oboje idziecie ku sobie, może nawet od lat, myślisz, ma ciepłą twarz, ciepłą od uśmiechu, i psa, białego i strasznie śmiesznego. Na sekundę wasze oczy spotykają się, w tym momencie wspólnym, dziwnie niedopowiedzianym, i już rozbiegacie się w przeciwnych kierunkach, żeby po chwili jeszcze odwrócić się jednocześnie pod wpływem impulsu. I zaśmiać się z tego głośno, jak dzieciaki przyłapane na psocie. Pójść dalej, no bo jakoś, przecież.

Potem zrywasz nagrzaną słońcem jeżynę i jej sok barwi ci palce. Obok jest pole słoneczników, tysiące słoneczników na tym polu, i tysiące słów w twojej głowie, i czujesz te słowa pod powiekami, pod palcami, a jednak nigdy się nie wypowiedzą; może za duża przestrzeń, a za małe słowa, albo na odwrót, kto to wie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: