Za Rogiem

Poszłam sprawdzić, czy mnie nie ma w rezerwacie Za Rogiem, i teraz wyobraź sobie, byłam..! Życie jest jednak pełne uroczych niespodzianek.

***

Poszłam na krótki odświeżający spacer do rezerwatu Za Rogiem, gdzie naliczylam 16 Rudych, trzech Sikor i dwie puszki po piwie Tyskie.

***

Idź o siódmej rano do lasu. Zapach porannego leśnego powietrza to jak ładunek ekologicznej wiecznie odnawialnej energii i wiary w życie i w nowe możliwości. Może i nie zawsze przetrwa do końca dnia, ale kiedy cię wypełnia tu i teraz, to powoduje małe szczęście.

***

Wczesnym rankiem Rezerwat za Rogiem pachnie lasem, który budzi się do życia strząsając z choinek krople wody; gdzieś tam w koronach wysokich drzew poszumuje sobie tęsknie przypadkowy wicherek. Za kwitnięcie zabierają się dzikie śliwki. To te takie białe, co naparzają takim słodkim zapachem. I te żółte też kwitną, co nie wiem jak się nazywają, ale pachną cytrusami.

Powłóczyłam się po ścieżkach, sprawdziłam co tam panie w kryjówkach na Ptaszory, i na której gałęzi ktoś znowu fantazyjnie zawiesił woreczek z psią kupą. Lubię myśleć, że obchodzę swoje włości. Kto mi zabroni posiadać to wszystko w mojej głowie? W ten sposób można wejść w posiadanie całego świata.

Słońce jest dziś zamglone, rozmyte światło wypełnia całą przestrzeń. Powietrze jest świeże i czyste; jest idealnie.

***

To był fantastyczny poranek. Wbrew apokaliptycznym prognozom pogody popadywało sobie tylko od czasu do czasu, i jakby od niechcenia, akurat tyle, żeby las pachniał podmokłą ściółką i sosnami. Rozamorowane ptaszory dostarczały cudnie kakofoniczną ścieżkę dźwiękową. Jako bonus w moim ulubionym jeziorku leżakował sobie szkielet owcy, co mi zaraz wyprodukowało ciary na plecach, chociaż ja bojaźliwa nie jestem, c’nie, ale mam bujną wyobraźnię i zaraz pomyślałam, a co jak to nie owcy, i tam chyba coś się rusza za tym krzaczorem i nie wiem czy próbowaliście kiedyś biec pod górkę w błocie po kolano co ja zaświadczam, że to jest sprawa nieprosta.

***

Przyszło lato. W związku z tym niesłychanym wydarzeniem wszyscy polecieli nad morze, i słusznie, bo dzięki temu ja poleciałam do Rezerwatu Za Rogiem i tam nie było nikogo. Na moim polu (w posiadanie którego weszłam drogą zasiedzenia na kocu), rosła trawa do uda i jak siedziałam w tej trawie, to mnie nawet nikt nie widział, gdyby akurat ktoś miał widzieć, ale nie miał, bo go nie było, c’nie. Wszystko szumiało, bzyczało i skwierczało, puszczałam sobie zajączki ze słońca między palcami, a na niebie byli tylko cztery chmurki i w ogóle to był taki czas, że można było się rozpęc z tej kiczowatej szczęśliwości.

***

Uciekłam dziś z kieratu na dwie godziny; cudnym zrządzeniem losu były to jedyne dwie godziny słońca w tym miesiącu. Usiedliśmy z termosem pod drzewem w rezerwacie Za Rogiem. Pytam czy kawy nie zapomniał. Patrzy z wyrzutem. Przecież tyle lat się znamy. Sori, mówię ze skruchą. To siedzimy i pijemy. Przed oczami otwarta przestrzeń, gdzieś tam daleko dopiero zamknięta zieloną klamerką wzgórz. Dosiadły się trzy zaspane muchy, jeden żuk i małe ruchliwe gówienko ze skrzydłami w żółte prążki. Milczymy sobie niespiesznie o tym i owym. Po raz pierwszy od dawna przez chwilę nic nie muszę. Grzebię sobie patyczkiem w błotku. Ze słońcem na twarzy. Błogo, sennie.

Czas wracać.
Wyciągam delikatnie prążkowane gówienko z włosów. Leć sokole, mówię, leć.

***

Nawskutek nieczekiwanego (?!) opadu deszczu jestem obecnie utknięta w kryjówce na ptaszory w rezerwacie Za Rogiem. Mam przy sobie 12 delicji i mały termos z kawą, co powinno wystarczyć na jakieś 10-12 minut; przy szczególnie odpowiedzialnym racjonowaniu pokarmów przeżyję nawet do kwadransa. Bardzo proszę o zrzuty dywanowe, tylko najpotrzebniejsze produkty, szczególnie będę wdzięczna za sernik z białą czekoladą i lokówkę.

***

Znów wędrujemy ciepłą ziemią, jak mówi poeta Baczyński. Lato to jest jednak najlepsiejsza pora roku. A wczoraj rano nad rzeką wyskoczył mi z nadrzecznej mgły na dwie sekundy zimorodek, jak niebieska zjawa, co było całkiem magiczne, i spowodowało że wlazłam na palik, który zrobił mi kuku, a teraz siedzę w kryjówce na ptaszory, która pachnie ziołem i nie mam tu na myśli oregano, ani nawet rozmarynu, co minie, i zamiast ptaszorom z jakiejś przyczyny przyglądam się krowom rasy Highland, i nic nie szkodzi, bo krowy są fajne i przyglądanie się krowom mnie uszczęśliwia, myślę, że ja jestem generalnie osobą o niesłychanie prostych potrzebach.

 

***

Prawie trzy tygodnie nie byłam w Rezerwacie Za Rogiem. A tam normalnie pani kochana eksplodowało zielenią, i na dodatek wszędzie kwitną głogi. Pachną jakby zaraz świat miał się skończyć. Ich słodki zapach unosi człowieka nad ziemią i sadza na płocie, i tak siedzi człowiek, i majta nogami, a w głowie wyświetla mu się film: długie włosy, pamiętniki, dżinsy i koszule flanelowe; kocha, nie kocha..? Nie kochał. A może kochał? Kurde, no.. Może kochał? Ale kto? Nie pamiętam.

***

Większość ludzi uważa podglądanie ptaszorów za rozrywkę dla stukniętych emerytów i długobrodych wyznawców kultu Trzynogiej Biedronki, ale prawda jest taka, że pod warunkiem równoczesnego zaistnienia niezbędnych czynników w postaci termosu z kawą, ciepłego swetra, no i .. życzliwie obecnych ptaszorów, bien sur, kryjówki do obserwacji mają w sobie dużo uroku i sprzyjają relaksowi. Myślę, że ma to też jakiś związek z zapachem drewna z którego są najczęściej zbudowane. Poza tym umiejętność okazywania derylicznego entuzjazmu poprzez absolutny bezruch może się czasami przydać w życiu, nie wiem do czego, ale nigdy nic, prawda, nie wiadomo.

***

Dzień dobry, piękny poranek, prawda? Chciałbym popełnić samobójstwo, ale boję się śmierci – informuje mnie przypadkowy znajomy na ławce w rezerwacie Za Rogiem.

Przekichane..

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: