Kotydż

Dziś rano obudziłam się radośnie zakiziana, śniło mi się bowiem, że oto oglądałam sobie kamienny kotydż na sprzedaż, i miał dębowe podłogi, i kominki, i takie wielkie okna, przez które do środka wpadało złote światło, a najlepsze było to, że byłam dziana i powiedziałam, że mój ci on, ten kotydż z tymi oknami i z tymi kominkami, oto nabywam drogą kupna największe szczęście i to nawet bez żadnego kredytu. I to wszystko było takie realistyczne, ten cały sen, że jeszcze czuję teksturę tych desek dębowych pod stopami.

Nie wiem, skąd mi się wziął taki wyrazisty sen, nie spożywałam wczoraj żadnych grzybów czy czegoś, zjadłam tylko kanapkę z majonezem, no i teraz nie wiem na pewno, czy to ten majonez, ale na wszelki wypadek zamierzam zjeść dziś przed spaniem pół słoja, no bo tam rozumiesz zostało jeszcze do kupienia 60 hektarów ziemi z dwoma kozami i szmaragdowym jeziorem w pakiecie.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: