Szkoła

***

No to poszłam do szkoły. Nie mam pojęcia o czym mówi pan wykładowiec, ale zlokalizowałam maszynę do kawy i kible, jakoś to będzie.

***

Właśnie odstawiłam prezentację interaktywną w szkole, i to było bardzo fajne, bo slajdy szły sobie jak chciały, tak średnio co druga, a ja obok nich szłam do przodu w stanie zimnej zdeterminowanej paniki, jak interaktywny lodołamacz, i ostatecznie nie wiem, czy zaprezentowałam tezę czy antytezę, pomyliłam za i przeciw, po czym zakończyłam nieplanowanymi słowami oh bollocks, co audytorium doceniło zduszonym chichotem, ale ja nie wiem, bo pani się dziwnie patrzyła i może po prostu powinnam powiedzieć thank you for your time.

***

.. jeśli zaś chodzi o sam fakt zdawania egzaminu pisemnego w Wielkiej Brytanii, to było bardzo fajnie. Na sali był tłum ludzi i każdy zdawał coś innego, a porządku pilnowało czterech profesorów bez wątpienia Geriatrii Praktycznej, z których przynajmniej dwóch posiadało również habilitacje z Mówienia Cicho i Niewyraźnie. Jeden pan to w ogóle wyglądał jak skrzyżowanie kulki na mole z podeszwą, i on ten pan kompletnie nie rozumiał o co ja go pytam, ale w sumie ok, bo ja nie rozumiałam co on odpowiada, więc koniec końców wszyscy byli zadowoleni.

***

Leżę w dresie na kanapie, oglądam szkocki sitcom, od czasu do czasu leniwym ruchem zanurzając w kawie wafel karmelowy. Czekam na przypływ ogromnej siły wewnętrznej, która zawlecze mnie na górę celem powtarzania materiału do nadchodzącego nieubłaganie testu z logiki. Z logiką zawsze byłam na bakier, czego z resztą dowodzi opisywana właśnie sytuacja; skoro jednak dowodzi, to może wcale nie na bakier? Może wręcz przeciwnie? Ale co przeciwnie..? I przeciwnie czemu..?
Hm.

***

Na drugim i ostatnim roku została nas czwórka z 12. Przez ostatnie tygodnie potrafimy rozmawiać już głównie tylko o tym, co byśmy zrobili językom programowania gdyby były żyjącymi istotami, i dlaczego ten diagram nie współdziała, a ten wykres jest nadal do dupy. I jacy jesteśmy już zmęczeni.

Wychodzimy na krótką przerwę, trochę powietrza, kawa z maszyny. W tle zachodzi słońce. Narzekamy, jak zwykle; w sumie gdybym spędziła połowe tego czasu co spędzam na narzekaniu na programowaniu, byłabym w tym świetna. Jeden A. milczy i patrzy w horyzont; po chwili mówi niespodziewanie, odgarniając przydługie czarne kosmyki z oczu, widzisz te chmury malinowe, szedłbym w te chmury przez resztę życia i może bym się tylko na chwilę zatrzymał w szkockich górach i bym te góry szkockie objął i tak byśmy stali w ciszy przez kilka lat może.

Takie nic, a padłam.

 

***

Tzn. tak. Powiem jak jest. Miałam plan do twardej realizacji. Wracam z pracy, siadam do twoszenia strony interentowej, jak codzień od miesiąca. Na zaliczenie. I tak jakoś, nie wiem, no nie wiem jak to się stało, w radiu zagrali Habanerę, i butelka czerwonego wina wyskoczyła z tego tam, kredensó, i popatrz, tak się jakoś sama otworzyła, i to właściwie byłoby na tyle z mojej strony, dobronac państwó

***

Jak będę tu tak siedzieć cichutko na tej sofie, pod kocem, to może niedokończony raport z budowy baz danych na wtorek mnie nie zauważy.

***

Przygotowania do środowego egzaminu przebiegają zgodnie z planem.

 

Image may contain: 1 person, grass, sky, outdoor and nature

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: