Pasujemy do siebie

Jemu się nie podobają, a może jeszcze mu się nie podobają; w sumie rozumiem. Trochę potrwało, zanim ja pokochałam te poszarpane szare klify, brudne od nieustających przypływów; nauczyłam się chodzić po szorstkich skałach i znajdywać szczeliny, w które można się wcisnąć i być na chwilę wolną od wiatru, spokojną.

To wybrzeże przypomina mi ludzi, którym w życiu zawsze pod górkę. Smagani, podziurawieni, pełni zmarszczek i z sińcami z niewyspania pod oczami; a jednak uparcie otwierają te zapadnięte oczy co rano, wiedząc, że co jakiś czas okoliczności splotą się tak, że wyjdzie słońce, piasek się wyzłoci, niebo się rozchmurzy, a nagłe wzruszenie zaprze im dech w piersiach. Życie da im odetchnąć.

Pasujemy do siebie.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: