Farma

Śpimy w b&b na farmie, mówię.

Super, mówi entuzjastycznie znajoma z pracy, a wiesz, że częścią pobytu na farmie w tym kraju jest to, że jak chcesz rano kawę z mlekiem to musisz sobie sama wydoić krowę? Oraz wydobyć jajko z kury na śniadanie. Że co..? Pytam. Tłumaczy, że znajoma ciotki jej sąsiadki to ona pochodzi z takiej prawdziwej walijskiej wsi, i oni tam robią tak, że chwytają kurę dwiema dłońmi za szyję, i ściskają, i potem jedna dłoń tak się przesuwa po tej szyi w stronę końcówki kury i wypycha jajko. Tradycyjna metoda od wieków, kury ją z resztą uwielbiają, same przychodzą i ci wkładają szyję w ręce, dodaje. Serioserio.

Spoko. Jestem zdeteminowana żeby sprostać wszystkim wyzwaniom wynikającym z różnic kulturowych pomiędzy moim starym i nowym krajem.

No to śpimy w tym b&b. Rano rozgarniam zasłony w oknie, a tam farma, traktory, psy pasterskie. I kura. Se łazi i dziobie. Trochę głodna już jestem, więc wychodzę na zewnątrz i tak się skradam sprytnie powoli w kierunku tej kury, c’nie, a ona niby nic, dziob tu, dziob tam, ale chyba coś ją w końcu tknęło, bo podnosi głowę i wlepia we mnie lewe oko, zastygając jak kamień. Śliczna kurka mówię, taś taś, chodź do cioci Ani, oddaj jajeczko, i wyciągam w jej kierunku dłonie, ale ona chyba nie kuma tych lokalnych tradycji walijskich, bo oko jej się rozszerza coraz bardziej, po czym mruga gwałtownie trzy razy i spierdziela sprintem za budynek gospodarczy.

A po chwili zza tego budynku gospodarczego wyjeżdża farmer na takim wielkim podajniku widłowym; i teraz ja nie wiem o co tu chodzi, czy mu ta kura coś nagadała, czy co, w każdym razie on te widły podajnikowe jakoś tak w moim kierunku ustawia, prawda, i mruży oczy, i zaczyna tak tymi widłami przesuwać powoli w dół i w górę, naciskając pulsacyjnie pedał gazu i poruszając ustami na kształt czegoś w rodzaju ‚taś taś’.. i ja wtedy decyduję, że płatki kukurydziane z herbatą to będzie śniadanie kompletnie mnie satysfakcjonujące.

I tak do końca to nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale możliwe, że zostałam przez tą znajomą zrobiona w jajo 🤔

 

. . .

 

Poza kwestią kurzą, weekendowy pobyt na farmie był jeszcze interesujący z innego powodu, bo oto potem pojawił się drugi farmer, w pomarańczowym traktorze, i on tak jeździł wtę i wtamtę, między osowiałymi baranami, z fasonem, lecz niezwykle precyzyjnie, i ja już wtedy czułam, że patrzę na coś specjalnego.

A potem traktor się zatrzymał, i ten farmer zeskoczył z niego zwinnie jak połączenie wojowniczej księżniczki Xeny z łasicą, i zobaczyłam, że nosi kurtkę pilotkę, do tego przepięknie sparowaną z kaloszami w kolorze ubłoconego rubinu z fantazyjnie wywiniętą skarpetą filcową, a ta kurtka to ona mu tak fajnie opina ramiona szerokie jak socjalistyczna meblościanka na wysoki połysk i poczułam, że mojemu małemu głupiemu sercu uginają się kolana i omdlewa ono wdzięcznie na dno miednicy.

I tym momencie już i tak strasznie emocjonalnym ten farmer odwrócił się w moim kierunku, wyciągnął zza pazuchy różę, i … ech. Trochę poleciałam. Jeszcze raz. Odwrócił się i przesłał mi cału… Znowu poleciałam.
Odwrócił się.. i poszedł.

No. I tak.

 

20170114_190528

 

3 myśli na temat “Farma

Dodaj własny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: