Podwodna autostrada

Opowiem ci coś z Północy, bo to fajne jest. Wyobraź sobie, że jedziesz wąską asfaltową drogą wśród kwitnących pól rzepaku, i nagle ta droga znika ci w wielkiej kałuży. Ja to widziałam kiedyś na zdjęciu u Kate i mnie to normalnie opętało. 140 dusz mieszka na końcu tej znikniętej drogi. 140 Robinsonów Crusoe dwa razy na dobę zostaje odciętych od lądu przez przypływ, i nie wiem, czy w sercu stanowią oni tego lądu ułomek, jak pisał poeta John Donne, czy jednak wolą być tą samoistną wyspą. Ja bym wolała być wyspą, ale ja mam ciągoty do odludzi i od ludzi.

Wyspa Lindisfarne w angielskim hrabstwie Northumberland, zwana alternatywnie Holy Island, była kiedyś mikroskopijną społecznością rybacką z wielkim klasztorem pełnym mnichów produkujących – oczywiście – miód pitny. Dziś to raczej magnes na turystów, ale wciąż ma wiele uroku. Podejrzewam, że najlepiej zostać tam na noc i mieć to miejsce dla siebie kiedy wszyscy inni odwiedzający już ewakuują się z powrotem na ląd.

Sami mnisi już dawno zniknęli z Holy Island. Zostali zastąpieni głównie przez National Trust łupiący turystów na wstępach do ruin klasztoru czy malowniczego zamku na skarpie. I przez sklepy z pamiątkami. A propos: czytaj etykiety. Ktoś wymyślił, że ostatecznie nie ma znaczenia czy miód (zwykły, nie pitny) pochodzi z samej wyspy, czy to ‚blend of EU and non-EU honeys’, grunt, że etykieta przedstawia lokalny lanszafcik. Turysta łyknie. Nie łykaj. Nie z tobą te numery.

Mnisi zniknęli, ale miód pitny wciąż się na wyspie wytwarza. I oczywiście sprzedaje. Jest sklep, który oferuje darmowe degustacje. Pan Degustacjowy wczuwa się w rolę na tyle, że koło 12-ej to już kompletnie nie kojarzy, że to już twoja szósta kolejka. Ty też już nie kojarzysz.

Już tylko czterdzieścioro nas tu zostało urodzonych na wyspie – mówi wielki brodaty właściciel pubu. Reszta to napływowi. Kafeje i b&b sobie pootwierali. Ech. Proszę, oto twoja kanapka ze świeżym krabem, rano złowionym, lokalna specjalność, zmieliłem ci na pastę bo wyglądałaś na osobę, która może nie dać rady innej formie kraba. Na zdrowie. I nie żebym cię popędzał, ale na twoim miejscu zacząłbym już powoli iść w stronę parkingu, bo przypływ już się zaczął. Właściwie to biegusiem, kochana, biegusiem.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

%d blogerów lubi to: