Mosty

Mosty łączą brzegi. Czasem ludzi. Świat jest pełen mostów, a jednak tak wielu ludzi pozostaje tylko po jednej stronie. Tu i ówdzie nad mikroskopijną przystanią zalegają jeszcze drobne łatki wilgotnej mgły. Dookoła nie ma nikogo oprócz Tej w Czerwonym. Dopala porannego papierosa na jednej z drewnianych ławek należących do kafei obok; patrzy nieobecnym wzrokiem na... Czytaj dalej →

Słońce

Good moooorning! – oznajmia radośnie z naciskiem na prześwietną jakość poranka Pan Biletowy – bileciki ze słonecznego T. proszę! Pan Pod 50-tkę unosi brwi ocierając jednocześnie krople deszczu z nadzwyczaj wysokiego czoła. Pani na Pazia patrzy melancholijnie na swoją parasolkę, wokół której tworzy się właśnie burawa kałuża. Pojawiają się życzliwe sugestie o wypadnięciu Pana Biletowego... Czytaj dalej →

Sam..?

Skarży mi się, że zmęczony, że wypluty, że znudzony, że dzień świstaka, że brak motywacji. Czemu nie skoczysz czasem na te plażę co ją masz pod nosem? Skoczyłbym, ale żonie się nie chce. A ja po prostu zapominam, że ludzie w związkach podpisują jakieś cyrografy na wyłączność, i choćby pierdolca dostawali z nudów, to odmówią... Czytaj dalej →

Okopy Stalingradu

Od kiedy jestem nieposiadaczką samochodu, wyprawy na klify to logistyczne pole minowe. Najpierw trzeba złapać pociąg, który nie zawsze przyjeżdża, a potem autobus, który nie zawsze przyjeżdża, i tu jeszcze występuje podkategoria ‘i nie zawsze zatrzymuje się na każdym przystanku’. W autobusie zawsze trafiam na tego samego kierowcę-dziadeczka, który nie rozumie mnie, ja nie rozumiem... Czytaj dalej →

Święty Oburz

Ten moment, kiedy człowiek schodził nogi po pas na ośnieżonych pagórach, pod koniec żując już własny język żeby oszukać głód, i kiedy w końcu resztką sił dowlókł się do kafei z gorącym obiadkiem, i okazało się, że kafeja z gorącym obiadkiem jest.. dziś akurat, sori, nieczynna, naprawdę okropnie nam przykro że się tak niefortunnie złożyło,... Czytaj dalej →

Honda

Kilka dni temu zakończyła żywot moja najlepsza przyjaciółka, nośnik mojej wolności, pożeracz walijskich szos, towarzyszka w wielu przygodach, istota o świętej cierpliwości do mnie, nieoceniona Honda. Zakończyła spektakularnie, coś się złamało, coś pękło, coś odpadło, i zablokowałyśmy cały pas dość ruchliwej drogi. Przyjechał pan policjant na kogucie, a potem pan recoverowy też na kogucie i... Czytaj dalej →

Drzazga

Małe życie też jest ważne, powiedziałam z pozycji człowieka, który wymienia uwagi o pogodzie z pająkami w łazience. I z pozycji człowieka, który stoi w kolejce za zgarbionym dziadkiem, i serce mu krwawi, że u dziadka w koszyku kurczak do mikrofali, najtańsze czekoladowe herbatniki, pianka do golenia za pół ceny i dwie marchewki. I że... Czytaj dalej →

Szkocja

Jeśli jeszcze nie byłeś, to ostrzegam: nie jedź do Szkocji. Pod żadnym pozorem nie jedź do Szkocji. Szkocja wbija się w człowieka i zostaje, na zawsze. Przy powitaniu z Highlands będziesz jak dziecko z rozdziawioną buzią; wyjedziesz jako człowiek w średnim wieku, po przejściach, z melancholijnym przeświadczeniem, że taka miłość łatwo się po raz drugi... Czytaj dalej →

Marcinek

Na parapecie w łazience od kilku tygodni rozwija się płomienny romans pomiędzy pająkiem i gumową kaczką. Pająk, nazwijmy go umownie Marcinkiem, pojawił się dosłownie znikąd, as they do, i zamieszkał tuż obok wydatnego gumowego kupra kaczki. Spędza tam właściwie całe swoje pajęcze życie, z wyjątkiem tych momentów, kiedy ktoś potrzebuje skorzystać z ubikacji i podchodzi... Czytaj dalej →

Wyspa szczęśliwa

Kiedyś wydawało mi się, że prędzej słońce zacznie krążyć dookoła Ziemi, niż ja pojadę dwa razy w to samo miejsce. Przecież jest jeszcze tyle do zobaczenia, a tak mało czasu. Zrewidowałam ten pogląd w ciągu ostatnich kilku lat. Odkryłam, że potrzebuję jakiejś formy przynależności, więzi. Takiej, która nie ma nic wspólnego z wymiarem ludzkim czy... Czytaj dalej →

Owoc

W co wierzyć, jak już nie w miłość? Lata świetlne minęły odkąd odgarniał niesforny kosmyk włosów z czyjejś twarzy, a rysy mu łagodniały; w sumie to nie pamięta już jak to było, i czy w ogóle. Dziś wierzy po trochu, że może kiedyś jeszcze będzie jakiś uczciwy polityk, że wszechświat się nieustannie rozszerza i jednocześnie... Czytaj dalej →

Włóczęga w samotności

Włóczęga w samotności w ładnych okolicznościach przyrody - jak wyjaśnić, co w niej pociąga bez spłaszczania przekazu? Nie wiem. Pięć dni w tygodniu żyję w ludzkim hałasie. Szóstego dnia rano idę w ciszę. W zapach mokrego lasu, pierwsze promienie słońca łaskoczące w policzek poprzez gałęzie drzew. Chodzenie samemu wyzwala. Z konieczności rozmów, z konieczności wyglądania... Czytaj dalej →

Deszcz

Deszcz, zwłaszcza ten ponury, zimny i padający dosłownie z każdego kierunku, jest tak częsty w tej krainie, że musiałam się nauczyć z nim żyć. Kiedyś wymyśliłam nawet, że pogoda jest tak naprawdę jedynie stanem umysłu, więc spoko, jesteśmy w stanie się przekonać, że tak naprawdę jest po prostu za-je-biś-cie i nie będzie deszcz pluł nam... Czytaj dalej →

Za Rogiem

Poszłam sprawdzić, czy mnie nie ma w rezerwacie Za Rogiem, i teraz wyobraź sobie, byłam..! Życie jest jednak pełne uroczych niespodzianek. *** Poszłam na krótki odświeżający spacer do rezerwatu Za Rogiem, gdzie naliczylam 16 Rudych, trzech Sikor i dwie puszki po piwie Tyskie. *** Idź o siódmej rano do lasu. Zapach porannego leśnego powietrza to... Czytaj dalej →

Bańki

Topniejący śnieg na drzewach, dziś rano. Piękno jest w oku patrzącego, jeśli patrzący chce zobaczyć, jeśli umie patrzeć. Czasem to kwestia wyboru. Podobnie jest z ludźmi. Odbijamy się w oczach innych. Często ich opinie i to, jak nas postrzegają, wpływa na nasze życie, na to jak postrzegamy sami siebie, jaki model zachowania przyjmujemy. Dlatego tak... Czytaj dalej →

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑