Okopy Stalingradu

Od kiedy jestem nieposiadaczką samochodu, wyprawy na klify to logistyczne pole minowe. Najpierw trzeba złapać pociąg, który nie zawsze przyjeżdża, a potem autobus, który nie zawsze przyjeżdża, i tu jeszcze występuje podkategoria ‘i nie zawsze zatrzymuje się na każdym przystanku’. W autobusie zawsze trafiam na tego samego kierowcę-dziadeczka, który nie rozumie mnie, ja nie rozumiem... Czytaj dalej →

Święty Oburz

Ten moment, kiedy człowiek schodził nogi po pas na ośnieżonych pagórach, pod koniec żując już własny język żeby oszukać głód, i kiedy w końcu resztką sił dowlókł się do kafei z gorącym obiadkiem, i okazało się, że kafeja z gorącym obiadkiem jest.. dziś akurat, sori, nieczynna, naprawdę okropnie nam przykro że się tak niefortunnie złożyło,... Czytaj dalej →

Honda

Kilka dni temu zakończyła żywot moja najlepsza przyjaciółka, nośnik mojej wolności, pożeracz walijskich szos, towarzyszka w wielu przygodach, istota o świętej cierpliwości do mnie, nieoceniona Honda. Zakończyła spektakularnie, coś się złamało, coś pękło, coś odpadło, i zablokowałyśmy cały pas dość ruchliwej drogi. Przyjechał pan policjant na kogucie, a potem pan recoverowy też na kogucie i... Czytaj dalej →

Drzazga

Małe życie też jest ważne, powiedziałam z pozycji człowieka, który wymienia uwagi o pogodzie z pająkami w łazience. I z pozycji człowieka, który stoi w kolejce za zgarbionym dziadkiem, i serce mu krwawi, że u dziadka w koszyku kurczak do mikrofali, najtańsze czekoladowe herbatniki, pianka do golenia za pół ceny i dwie marchewki. I że... Czytaj dalej →

Szkocja

Jeśli jeszcze nie byłeś, to ostrzegam: nie jedź do Szkocji. Pod żadnym pozorem nie jedź do Szkocji. Szkocja wbija się w człowieka i zostaje, na zawsze. Przy powitaniu z Highlands będziesz jak dziecko z rozdziawioną buzią; wyjedziesz jako człowiek w średnim wieku, po przejściach, z melancholijnym przeświadczeniem, że taka miłość łatwo się po raz drugi... Czytaj dalej →

Marcinek

Na parapecie w łazience od kilku tygodni rozwija się płomienny romans pomiędzy pająkiem i gumową kaczką. Pająk, nazwijmy go umownie Marcinkiem, pojawił się dosłownie znikąd, as they do, i zamieszkał tuż obok wydatnego gumowego kupra kaczki. Spędza tam właściwie całe swoje pajęcze życie, z wyjątkiem tych momentów, kiedy ktoś potrzebuje skorzystać z ubikacji i podchodzi... Czytaj dalej →

Wyspa szczęśliwa

Kiedyś wydawało mi się, że prędzej słońce zacznie krążyć dookoła Ziemi, niż ja pojadę dwa razy w to samo miejsce. Przecież jest jeszcze tyle do zobaczenia, a tak mało czasu. Zrewidowałam ten pogląd w ciągu ostatnich kilku lat. Odkryłam, że potrzebuję jakiejś formy przynależności, więzi. Takiej, która nie ma nic wspólnego z wymiarem ludzkim czy... Czytaj dalej →

Owoc

W co wierzyć, jak już nie w miłość? Lata świetlne minęły odkąd odgarniał niesforny kosmyk włosów z czyjejś twarzy, a rysy mu łagodniały; w sumie to nie pamięta już jak to było, i czy w ogóle. Dziś wierzy po trochu, że może kiedyś jeszcze będzie jakiś uczciwy polityk, że wszechświat się nieustannie rozszerza i jednocześnie... Czytaj dalej →

Włóczęga w samotności

Włóczęga w samotności w ładnych okolicznościach przyrody - jak wyjaśnić, co w niej pociąga bez spłaszczania przekazu? Nie wiem. Pięć dni w tygodniu żyję w ludzkim hałasie. Szóstego dnia rano idę w ciszę. W zapach mokrego lasu, pierwsze promienie słońca łaskoczące w policzek poprzez gałęzie drzew. Chodzenie samemu wyzwala. Z konieczności rozmów, z konieczności wyglądania... Czytaj dalej →

Deszcz

Deszcz, zwłaszcza ten ponury, zimny i padający dosłownie z każdego kierunku, jest tak częsty w tej krainie, że musiałam się nauczyć z nim żyć. Kiedyś wymyśliłam nawet, że pogoda jest tak naprawdę jedynie stanem umysłu, więc spoko, jesteśmy w stanie się przekonać, że tak naprawdę jest po prostu za-je-biś-cie i nie będzie deszcz pluł nam... Czytaj dalej →

Za Rogiem

Poszłam sprawdzić, czy mnie nie ma w rezerwacie Za Rogiem, i teraz wyobraź sobie, byłam..! Życie jest jednak pełne uroczych niespodzianek. *** Poszłam na krótki odświeżający spacer do rezerwatu Za Rogiem, gdzie naliczylam 16 Rudych, trzech Sikor i dwie puszki po piwie Tyskie. *** Idź o siódmej rano do lasu. Zapach porannego leśnego powietrza to... Czytaj dalej →

Bańki

Topniejący śnieg na drzewach, dziś rano. Piękno jest w oku patrzącego, jeśli patrzący chce zobaczyć, jeśli umie patrzeć. Czasem to kwestia wyboru. Podobnie jest z ludźmi. Odbijamy się w oczach innych. Często ich opinie i to, jak nas postrzegają, wpływa na nasze życie, na to jak postrzegamy sami siebie, jaki model zachowania przyjmujemy. Dlatego tak... Czytaj dalej →

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑