Święty Oburz

Ten moment, kiedy człowiek schodził nogi po pas na ośnieżonych pagórach, pod koniec żując już własny język żeby oszukać głód, i kiedy w końcu resztką sił dowlókł się do kafei z gorącym obiadkiem, i okazało się, że kafeja z gorącym obiadkiem jest.. dziś akurat, sori, nieczynna, naprawdę okropnie nam przykro że się tak niefortunnie złożyło,... Czytaj dalej →

Taki poranek

Jeśli chodzi o dzisiejszą poranną włóczęgę po rezerwacie Za Rogiem, to powiem tak, była ona pełna emocji oraz wartości edukacyjnych. Dowiedziałam się np. że jest taki lód, co się sprytnie kamufluje jako asfalt; mój tyłek zdemaskował to oszustwo mniej więcej wpół drogi do kontaktu z glebą. Potem okazało się, że w termosie mam idealnie schłodzoną... Czytaj dalej →

Szczepka

Już jakiś czas temu zrozumiałam, że uczciwą pracą to się nigdy nie dorobię tego słitaśnego kotydżu z kominkiem na walijskim pustkowiu i przydałoby się wypracować jakąś alternatywną metodę pozyskania wymarzonej nieruchomości wraz z przyległymi gruntami. Zrobiłam więc burzę mózgu, co ona w założeniu miała być nawałnicą kreatywności i tsunami pragmatyzmu; wyszło jak zwykle, burza w... Czytaj dalej →

Honda

Kilka dni temu zakończyła żywot moja najlepsza przyjaciółka, nośnik mojej wolności, pożeracz walijskich szos, towarzyszka w wielu przygodach, istota o świętej cierpliwości do mnie, nieoceniona Honda. Zakończyła spektakularnie, coś się złamało, coś pękło, coś odpadło, i zablokowałyśmy cały pas dość ruchliwej drogi. Przyjechał pan policjant na kogucie, a potem pan recoverowy też na kogucie i... Czytaj dalej →

Jajo

Katastrofa 1 Dwa słowa o egg bup. Czyli zasadniczo jajko na miękko w bule, takie sympatyczne brytyjskie dziwactwo śniadaniowe, i teraz rozumiesz, jak mówię 'na miękko', to nie są to żarty zupełnie w ogóle. Jak już uporasz się ze skutkami katastrofy wynikłej z nadgryzienia jednej strony bułki, czyli przejrzysz na zalane wzburzonym żółtkiem oczy, i... Czytaj dalej →

Niunia

Co jakiś czas jedna niunia na zakładzie zadaje mi pytanie no po co ja tak po tych wertepach i krzaczorach bladym świtem, w dodatku SAMA. Ona to by bez Misiaczka w żadnym wypadku i w ogóle, co mi to daje, bo ona po prostu nie widzi żadnej atrakcji w tym działaniu. I za każdym razem... Czytaj dalej →

Gąsienica

Po czym poznać, że ktoś jest prawdziwą kobietą outdooru? Otóż po tym, że idziesz do Lidla, otwierasz portmonetkę, a tam gąsienica. (Która potem decyduje się udać na rekonesans po ladzie kasy, sprawiając, że pani kasowa tak śmisznie piszczy i wyskakuje zza kasy zupełnie jakby zobaczyła co najmniej tyranozaura rexa rozszarpującego na kawałki owieczkę i jeszcze... Czytaj dalej →

Gruba przesada kurde.

Na zdjęciu poniżej widać wejście do Stumilowego Lasu, co on tak naprawdę ma góra z pół mili, ale nie ma co grymasić, jest jak jest, w każdym razie to jest las stary okropnie, w którym wszystko trzeszczy, szumi i gwiżdże, produkując człowieku ciary na plecach, i może dlatego ja go tak lubię, bo on mnie... Czytaj dalej →

Łajpnąć flora

Ten moment, kiedy przystajesz sobie w drodze do domu, bez specjalnego celu, i tak sobie stoisz, kiwając się smętnie na boki i gapiąc się w szarosine niebo, i generalnie oceniając dość nisko swoje aktualne, jak również potencjalne szanse życiowe, i nagle obok podjeżdża taki motór, że nawet w reklamach takich nie mają, i zsiada z... Czytaj dalej →

Marcinek

Na parapecie w łazience od kilku tygodni rozwija się płomienny romans pomiędzy pająkiem i gumową kaczką. Pająk, nazwijmy go umownie Marcinkiem, pojawił się dosłownie znikąd, as they do, i zamieszkał tuż obok wydatnego gumowego kupra kaczki. Spędza tam właściwie całe swoje pajęcze życie, z wyjątkiem tych momentów, kiedy ktoś potrzebuje skorzystać z ubikacji i podchodzi... Czytaj dalej →

Pączuś

Obudziłam się dziś zastając świat w stanie deszczowej apokalipsy i natychmiast poczułam, że jedynym sposobem na udźwignięcie tego poranka będzie pożywne śniadanie złożone z pączka z dżemem. Niezwłocznie pognałam do Lidla i nabyłam, i nie ma co ukrywać, pół zniknęło jeszcze w drodze do samochodu. A potem siedziałam w samochodzie i pożerałam resztę, pożerałam entuzjastycznie,... Czytaj dalej →

Sąsiad

Ten moment, kiedy wymościsz sobie gniazdko z kocyków i podusi w ogródku, słoneczko popyla radośnie po niebie, kwitną róże, pachnie kawuś, a ulubiona książka porozumiewawczo puszcza oko.. i wtedy sąsiad odpala piłę tarczową spalinową. *** Więc robię tę jogę w ogrodzie. Zza płotu wyhyna sąsiad. Coś tam, że to, że tamto. Nic nie słyszę, bo... Czytaj dalej →

Uparcie wierzyć

Nie było łatwo, o'nie. Przygotowania trwały wieki. Do końca nie było wiadomo, czy pogoda nie pokrzyżuje planów. Trzy razy podchodziłam. Ale ostatecznie udało się, i to bez asekuracji. To uczucie, kiedy w końcu stoisz na szczycie, widok zapiera ci dech w piersiach, a wzruszenie odbiera mowę.. Oto kolejne marzenie zrealizowane. Widzisz: trzeba tylko wierzyć, uparcie... Czytaj dalej →

Najgorsza kawa w historii

Ten moment, kiedy kupiłaś kawę w kafei, i jest to najgorsza kawa w historii kawy, i wstajesz od stolika, i idziesz do sprzedawczyni i syczysz z wściekłością co to jest piłaś to to kiedyś wiedźmo rogata, a ona patrzy Ci w oczy tym szyderczym tonem głosu i wskazuje na plakietkę z napisem nie obrażać obsługi,... Czytaj dalej →

Gdzie ci mężczyźni

Należę do tych 'szczęśliwców', którym ciągle przytrafia się coś niefortunnego, np. klucz od domu wypadnie im z ręki dokładnie nad jedyną w mieście studzienką ściekową, albo jakimś cudem wyleją na siebie nieodkorkowane wino. I to nawet jest zabawne, ale dopiero po czasie, a w trakcie to jest płacz i zgrzytanie zębów, albo głębokie westchnięcie połączone... Czytaj dalej →

Italo disco z nutą marsza pogrzebowego

Nie wiem czy wspominałam: strasznie kocham swoją pracę, głównie dlatego, że mogę z niej uciec kiedy z tej miłości mam już ochotę wstrzeliwać sobie zszywki do papieru w czoło. Więc dziś uciekłam i oczywiście pojechałam do rezerwatu Za Rogiem, co pewnie jesteście ciekawi co tam słychać, bo dawno o nim nie było. No więc Za... Czytaj dalej →

Dom

Zawsze przed wyjazdem wychodzę do ogrodu popatrzeć na swój dom. Zazwyczaj wściekam się na wszystkie niedoskonałości, na wieczny bałagan, że zimno, że uszczelka pękła, że wyciekło z rury, że nieustannie coś, i że wezmę cię i sprzedam wpizdu, niech się ktoś inny męczy. Z wyjątkiem chwil przed wyjazdem, kiedy wychodzę do ogrodu i patrzę na... Czytaj dalej →

Dziwochy w Portugalii

Jeśli zaś chodzi o coroczny city break z babeczkami, to był to tradycyjnie wyjazd nastawiony na kulturę oraz edukację, i tak na przykład dowiedziałyśmy się, że jeśli złamany corkociąg utkwi w corku, to nie jest to jeszcze sytuacja beznadziejna, jakby się mogło wydawać. Można bowiem oto corek wydłubać pazurem przy pomocy świętej cierpliwości oraz gamy... Czytaj dalej →

Alice

Alice jest fantastyczna. Nazywam ją Alice z dwóch powodów. Po pierwsze kojarzy mi się z kimś, kto wpadł niechcący do króliczej norki i tak leci, leci, całe życie, tak długo, że w międzyczasie przysnął i właściwie już nie bardzo wie co się wokół niego dzieje. Po drugie przypomina mi Alice z Vicar of Dibly, jak... Czytaj dalej →

Koń

Wczoraj poszłam na spacer wieczorny na łąki z końmi i znalazłam przy płocie kamiennym reklamówkę z jabłkami, co się dobrze złożyło, bo zawsze chciałam tym koniom te jabłka i nigdy nie pamiętałam żeby kupić. Pożyczyłam więc sprytnie jedno zielone jabłko z reklamówki i poszłam szukać swojego ulubionego konia, który wygląda jak wzorek z czekolady na... Czytaj dalej →

Krewni i znajomi Pająka

Na wannie siedzi pająk. Przez dwie minuty siłujemy się wzrokiem na autorytety, po czym pająk wzdycha, wyciąga walizkę spod mydelniczki i mówi: no dobra, bo już późno, ciężki dzień miałem, miejmy to już za sobą, wywal mnie za okno po raz szósty z poczuciem satysfakcji oraz wyższości intelektualnej właściwemu twojemu gatunkowi, and I'll see you... Czytaj dalej →

Jak Bóg da

Zapukała mi wczoraj do drzwi przesympatyczna starsza pani i zaprosiła mnie na zlot Świadków Jehowy, na którym znajdę odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i ja się strasznie ucieszyłam i powiedziałam pani, że na pewno się wybiorę, bo mam wiele pytań co z nimi jestem sama, zagubiona jak dziecko we mgle, np. czy w Lidlu sprzedają... Czytaj dalej →

Namiotujemy

Ciepło i ciemno w śpiworku. Krople deszczu bębnią usypiająco o namiot. Jest dobrze. W głowie obrazy gór, kamiennych kotydży i bezkresnych dzikich plaż północy, w sercu przestrzeń, słońce i wiatr. I tylko jedna myśl złowieszcza przebija się przez ten cały kokon szczęścia, ja pierdziele żeby tylko mi się siku nie zachciało *** Ten moment, kiedy... Czytaj dalej →

Szkoła

*** No to poszłam do szkoły. Nie mam pojęcia o czym mówi pan wykładowiec, ale zlokalizowałam maszynę do kawy i kible, jakoś to będzie. *** Właśnie odstawiłam prezentację interaktywną w szkole, i to było bardzo fajne, bo slajdy szły sobie jak chciały, tak średnio co druga, a ja obok nich szłam do przodu w stanie... Czytaj dalej →

Kotydż

Dziś rano obudziłam się radośnie zakiziana, śniło mi się bowiem, że oto oglądałam sobie kamienny kotydż na sprzedaż, i miał dębowe podłogi, i kominki, i takie wielkie okna, przez które do środka wpadało złote światło, a najlepsze było to, że byłam dziana i powiedziałam, że mój ci on, ten kotydż z tymi oknami i z... Czytaj dalej →

Herbatniczek

Obudziłam się, a obok mnie leżało ciasteczko z napisem 'zjedz mnie', to zjadłam, co bym miała nie zjeść ciasteczka, i nagle urosłam i jestem teraz duża i muszę iść do pracy. Jakbym znalazła tę piekarnię to bym im wszystkie szyby powybijała, dzię dobry. *** Są w życiu ważne sprawy, których wartości nie wyrazi żaden pieniądz,... Czytaj dalej →

Deszcz

Deszcz, zwłaszcza ten ponury, zimny i padający dosłownie z każdego kierunku, jest tak częsty w tej krainie, że musiałam się nauczyć z nim żyć. Kiedyś wymyśliłam nawet, że pogoda jest tak naprawdę jedynie stanem umysłu, więc spoko, jesteśmy w stanie się przekonać, że tak naprawdę jest po prostu za-je-biś-cie i nie będzie deszcz pluł nam... Czytaj dalej →

Karaoke

Wczoraj w okolicach 22.30 po raz pierwszy udzieliłam się w barze karaoke. Z duma informuję, że poszło znakomicie - bez żadnych przygotowań, zaledwie po dwóch drinkach i jedynie z niewielkim wsparciem chórku współpracowników udało mi się wykonać najgorsza wersję ''Jolene' w historii barów karaoke. Duma i wzruszenie. *** Uczciwy znalazca mojego głosu proszony jest o... Czytaj dalej →

Za Rogiem

Poszłam sprawdzić, czy mnie nie ma w rezerwacie Za Rogiem, i teraz wyobraź sobie, byłam..! Życie jest jednak pełne uroczych niespodzianek. *** Poszłam na krótki odświeżający spacer do rezerwatu Za Rogiem, gdzie naliczylam 16 Rudych, trzech Sikor i dwie puszki po piwie Tyskie. *** Idź o siódmej rano do lasu. Zapach porannego leśnego powietrza to... Czytaj dalej →

Człowiek-Dąb

Siedzi przy stoliku w kawiarni dworcowej człowiek, rozumiesz, wielki jak dąb, czarna skóra z cekinami czy czymś, długa broda, tatuaże na dłoniach, czarne okulary, stalowa linia zaciśniętych ust, no w ciemnej ulicy to by się nawet wystraszyć nie zdążyłaby, bo by wcześniej trupem padła. Zapowiadają pciąg, i Człowiek-Dąb zaczyna się podnosić od stolika, podnosi się... Czytaj dalej →

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑