Alice

Alice jest fantastyczna. Nazywam ją Alice z dwóch powodów. Po pierwsze kojarzy mi się z kimś, kto wpadł niechcący do króliczej norki i tak leci, leci, całe życie, tak długo, że w międzyczasie przysnął i właściwie już nie bardzo wie co się wokół niego dzieje. Po drugie przypomina mi Alice z Vicar of Dibly, jak... Czytaj dalej →

Pasujemy do siebie

Jemu się nie podobają, a może jeszcze mu się nie podobają; w sumie rozumiem. Trochę potrwało, zanim ja pokochałam te poszarpane szare klify, brudne od nieustających przypływów; nauczyłam się chodzić po szorstkich skałach i znajdywać szczeliny, w które można się wcisnąć i być na chwilę wolną od wiatru, spokojną. To wybrzeże przypomina mi ludzi, którym... Czytaj dalej →

Koń

Wczoraj poszłam na spacer wieczorny na łąki z końmi i znalazłam przy płocie kamiennym reklamówkę z jabłkami, co się dobrze złożyło, bo zawsze chciałam tym koniom te jabłka i nigdy nie pamiętałam żeby kupić. Pożyczyłam więc sprytnie jedno zielone jabłko z reklamówki i poszłam szukać swojego ulubionego konia, który wygląda jak wzorek z czekolady na... Czytaj dalej →

Owoc

W co wierzyć, jak już nie w miłość? Lata świetlne minęły odkąd odgarniał niesforny kosmyk włosów z czyjejś twarzy, a rysy mu łagodniały; w sumie to nie pamięta już jak to było, i czy w ogóle. Dziś wierzy po trochu, że może kiedyś jeszcze będzie jakiś uczciwy polityk, że wszechświat się nieustannie rozszerza i jednocześnie... Czytaj dalej →

Krewni i znajomi Pająka

Na wannie siedzi pająk. Przez dwie minuty siłujemy się wzrokiem na autorytety, po czym pająk wzdycha, wyciąga walizkę spod mydelniczki i mówi: no dobra, bo już późno, ciężki dzień miałem, miejmy to już za sobą, wywal mnie za okno po raz szósty z poczuciem satysfakcji oraz wyższości intelektualnej właściwemu twojemu gatunkowi, and I'll see you... Czytaj dalej →

Jak Bóg da

Zapukała mi wczoraj do drzwi przesympatyczna starsza pani i zaprosiła mnie na zlot Świadków Jehowy, na którym znajdę odpowiedzi na nurtujące mnie pytania i ja się strasznie ucieszyłam i powiedziałam pani, że na pewno się wybiorę, bo mam wiele pytań co z nimi jestem sama, zagubiona jak dziecko we mgle, np. czy w Lidlu sprzedają... Czytaj dalej →

Temu panu nad morzem o szóstej rano

Czasem coś się zdarzy, uśmiech, krótka rozmowa, zwyczajna propozycja. Podzielę się z panią kawą, skoro pani nie ma. Ale przecież. Nie mogę. Muszę. Muszę jechać. Dwie minuty z panem rozmawiałam i już zdążyliśmy wybudować dom Z Widokiem Na Morze i Kominkiem. Zaadoptowaliśmy kulawego osiołka i dwie stare kury. Muszę jechać, zdecydowanie, przecież, poważni, dorośli, odpowiedzialni,... Czytaj dalej →

Przecież nic się. Nie stało.

Jest łagodny ciepły wieczór, tuż za schodkami cichej restauracji zaczyna się nieskończona tafla Atlantyku, rozświetlona w tej chwili spektakularnym zachodem słońca. Siedzi przy stoliku obok, cały na biało, jasnowłosy, po czterdziestce; bawi się kieliszkiem czerwonego wina. Przypomina mi mężczyzn z książek Lawrence'a, biała Ameryka lat 50, a może Bogart w małym barze z pianinem w... Czytaj dalej →

Kiedyś

Lubię myśleć, że kiedyś, kiedy już mnie nie będzie, coś z dźwięku i ciężaru moich kroków zachowa się w chrzęście żwiru na ulubionych ścieżkach. I że ktoś kiedyś usiądzie na mojej ulubionej ławce i będzie mu się wydawało, że nie jest sam. Będzie się rozglądać dookoła, wypatrując, ale jedyne co być może zauważy, to znikający... Czytaj dalej →

Namiotujemy

Ciepło i ciemno w śpiworku. Krople deszczu bębnią usypiająco o namiot. Jest dobrze. W głowie obrazy gór, kamiennych kotydży i bezkresnych dzikich plaż północy, w sercu przestrzeń, słońce i wiatr. I tylko jedna myśl złowieszcza przebija się przez ten cały kokon szczęścia, ja pierdziele żeby tylko mi się siku nie zachciało *** Ten moment, kiedy... Czytaj dalej →

Szkoła

*** No to poszłam do szkoły. Nie mam pojęcia o czym mówi pan wykładowiec, ale zlokalizowałam maszynę do kawy i kible, jakoś to będzie. *** Właśnie odstawiłam prezentację interaktywną w szkole, i to było bardzo fajne, bo slajdy szły sobie jak chciały, tak średnio co druga, a ja obok nich szłam do przodu w stanie... Czytaj dalej →

Kotydż

Dziś rano obudziłam się radośnie zakiziana, śniło mi się bowiem, że oto oglądałam sobie kamienny kotydż na sprzedaż, i miał dębowe podłogi, i kominki, i takie wielkie okna, przez które do środka wpadało złote światło, a najlepsze było to, że byłam dziana i powiedziałam, że mój ci on, ten kotydż z tymi oknami i z... Czytaj dalej →

Opowiedziałabym

Opowiedziałabym ci, jak gwiżdże lodowaty zimowy wiatr na takim pustkowiu, dlaczego lubię przesuwać palcami po chropowatej korze drzew, co się stało z wrzosami, które płożyły się tu dywanami jeszcze dwa miesiące temu. Jak zmarznąć bez żalu i odtajać z parującym kubkiem kawy, a w sercu zrobić sobie ciszę. Opowiedziałabym, ale trochę szkoda zamykać to w... Czytaj dalej →

Echo

Chodź, nic się nie martw, że błoto, poprowadzę cię. Ty patrz w niebo, i do przodu, bo jak będziesz patrzeć w błoto, to przegapisz pierwsze kwiaty. A jak będzie wiało to przysiądziemy przy murze, będziemy obserwować jak wiatr przygina innych do ziemi; może ci zaśpiewam, a może to tylko echo będzie    

Włóczęga w samotności

Włóczęga w samotności w ładnych okolicznościach przyrody - jak wyjaśnić, co w niej pociąga bez spłaszczania przekazu? Nie wiem. Pięć dni w tygodniu żyję w ludzkim hałasie. Szóstego dnia rano idę w ciszę. W zapach mokrego lasu, pierwsze promienie słońca łaskoczące w policzek poprzez gałęzie drzew. Chodzenie samemu wyzwala. Z konieczności rozmów, z konieczności wyglądania... Czytaj dalej →

Herbatniczek

Obudziłam się, a obok mnie leżało ciasteczko z napisem 'zjedz mnie', to zjadłam, co bym miała nie zjeść ciasteczka, i nagle urosłam i jestem teraz duża i muszę iść do pracy. Jakbym znalazła tę piekarnię to bym im wszystkie szyby powybijała, dzię dobry. *** Są w życiu ważne sprawy, których wartości nie wyrazi żaden pieniądz,... Czytaj dalej →

Deszcz

Deszcz, zwłaszcza ten ponury, zimny i padający dosłownie z każdego kierunku, jest tak częsty w tej krainie, że musiałam się nauczyć z nim żyć. Kiedyś wymyśliłam nawet, że pogoda jest tak naprawdę jedynie stanem umysłu, więc spoko, jesteśmy w stanie się przekonać, że tak naprawdę jest po prostu za-je-biś-cie i nie będzie deszcz pluł nam... Czytaj dalej →

Karaoke

Wczoraj w okolicach 22.30 po raz pierwszy udzieliłam się w barze karaoke. Z duma informuję, że poszło znakomicie - bez żadnych przygotowań, zaledwie po dwóch drinkach i jedynie z niewielkim wsparciem chórku współpracowników udało mi się wykonać najgorsza wersję ''Jolene' w historii barów karaoke. Duma i wzruszenie. *** Uczciwy znalazca mojego głosu proszony jest o... Czytaj dalej →

Za Rogiem

Poszłam sprawdzić, czy mnie nie ma w rezerwacie Za Rogiem, i teraz wyobraź sobie, byłam..! Życie jest jednak pełne uroczych niespodzianek. *** Poszłam na krótki odświeżający spacer do rezerwatu Za Rogiem, gdzie naliczylam 16 Rudych, trzech Sikor i dwie puszki po piwie Tyskie. *** Idź o siódmej rano do lasu. Zapach porannego leśnego powietrza to... Czytaj dalej →

Późnoletnie wieczory

Wieczory Za Rogiem mają ostatnio smak dojrzałych jeżyn przyciśniętych językiem do podniebienia; słodycz ich soku zawraca w głowie i upaja, chociaż jest zaledwie obietnicą przemiany w wino. *** Wieczorne słońce wydłuża cienie drzew; jeszcze jest ciepło, ale już z nutą jesieni w powietrzu. Wysokie trawy szumią falując na wietrze. Ktoś idzie żwirową ścieżką w twoim... Czytaj dalej →

Nad rzeczką

Nad rzeczką opodal krzaczka siedzi sobie dziewczyna w żółtym płaszczu i przygląda się rwącemu nurtowi. O czym myśli, a może nie myśli, a może jednak, może tworzy w głowie historię o dziewczynie w żółtym płaszczu, która siedzi nad rzeczką, opodal krzaczka, i wymyśla historię o dziewczynie...  która to historia będzie najlepszą historią, jaką w życiu... Czytaj dalej →

Jak gupek

W zapachu skoszonej trawy i letnim słońcu odnajduje kalejdoskop twarzy i zdarzeń, co mogły być, ale nie były, albo były, ale kiedyś dawno i w zasadzie nieprawda, i to ją wypełnia nostalgią. Jednocześnie w tym samym zapachu odczytuje porcelanowy dzbanek polnych kwiatów, z których uplecie sobie kiedyś wianek i poleci przez łąki, przeskoczy kamienne płoty,... Czytaj dalej →

Człowiek-Dąb

Siedzi przy stoliku w kawiarni dworcowej człowiek, rozumiesz, wielki jak dąb, czarna skóra z cekinami czy czymś, długa broda, tatuaże na dłoniach, czarne okulary, stalowa linia zaciśniętych ust, no w ciemnej ulicy to by się nawet wystraszyć nie zdążyłaby, bo by wcześniej trupem padła. Zapowiadają pciąg, i Człowiek-Dąb zaczyna się podnosić od stolika, podnosi się... Czytaj dalej →

Fenomen

W pracy generalnie rozpiera mnie energia i entuzjazm śpiącej pandy. Stażyści podtrzymują mi drżącą z osłabienia dłoń ściskającą desperacko szóstą kawę. W razie konieczności podjęcia heroicznej wyprawy do drukarki współpracownicy życzliwie popychają mnie w jej kierunku razem z krzesełkiem. Czasem zapomną mnie przywieść z powrotem, i tak sobie zwisam jak uschnięta gałązka nad podajnikiem papieru.... Czytaj dalej →

Znikające ścieżki

Czasem warto wdrapać się na górkę, obok której zawsze się lekceważąco przejeżdżało; odkryć, że widać z niej widok nasz codzienny z zupełnie innej perspektywy. Usiąść w wysokiej trawie, sprawdzić, czy na dnie termosu nie została jakaś osamotniona ostatnia kropla kawy. W drodze powrotnej zgubić ścieżkę i znaleźć się w środku oceanu kłujących krzaczorów. Westchnąć z... Czytaj dalej →

Bańki

Topniejący śnieg na drzewach, dziś rano. Piękno jest w oku patrzącego, jeśli patrzący chce zobaczyć, jeśli umie patrzeć. Czasem to kwestia wyboru. Podobnie jest z ludźmi. Odbijamy się w oczach innych. Często ich opinie i to, jak nas postrzegają, wpływa na nasze życie, na to jak postrzegamy sami siebie, jaki model zachowania przyjmujemy. Dlatego tak... Czytaj dalej →

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑